Wierzę w świętych obcowanie.....

281568 4642175836283 7l medium
 
 
Niechaj na cmentarz, nad groby naszych bliskich przywiedzie nas miłość. Nawet, jeśli za życia otrzymaliśmy od kogoś z tych, co odeszli, jedynie gorycz, smutek, gwałtowność, złość i krzywdę. A może było tak, że właśnie ktoś, kto odszedł, z mojej strony doznał upokorzeń i cierpienia…
"Twoje przyjście na cmentarz to nie tylko dobry uczynek z twojej strony. To jest wymiana. To nie tylko ty do nich przemawiasz. Oni do ciebie też przemawiają. Oni też ci przekazują swoją mądrość, miłość. Bo oni wiedzą, oni już wszystko bardzo dobrze wiedzą. Ty przychodzisz na cmentarz nie tylko niosąc miłość, ale i biorąc miłość. Wędruj od grobowca do grobowca, od grobu do grobu – babci, dziadka, mamy, taty, syna, córki, wujka, cioci, przyjaciela, kolegi. Żeby im powiedzieć: „Słuchaj, chcę ci powiedzieć, że za mało cię kochałem. Przyjmij to wyznanie, to moje przeproszenie. Że miłość moja do ciebie była taka niedoskonała. Tak mało czasu ci poświęcałem, ciepła, serdeczności”. Na cmentarz niech wygna cię miłość. Wędruj do grobów żołnierzy z I wojny światowej, z II wojny światowej. Żałuj, że nie możesz być na Monte Cassino, w Oświęcimiu, w Katyniu. Ale przynajmniej tym powiedz: „Za mało cię kochałem, żołnierzu. A w tobie – że mało kochałem Polskę. Muszę się przyznać, że prawie nie rozumiem tego słowa „Polska”. Stąd i ta miłość do niej jest taka niedojrzała, kulawa. Nie taka jak twoja, żołnierzu” (ks. Mieczysław Maliński).